wtorek, 29 października 2013

Rozdział Czwarty

Weszłam po brukowanych schodach do ogromnego budynku który od teraz miał być moim miejscem zamieszkania. Ugh, już wejście nie świadczy nic dobrego. Kobieta poprowadziła mnie do jednego z (jak sądzę) opiekunów i coś mu powiedziała. Mężczyzna skinął głową i zmierzył mnie od stóp do głów.
-Kayla, to pan Brown. Będzie twoim wychowawcą.
Odpłaciłam się mężczyźnie krytycznym spojrzeniem. Ruszyłyśmy dalej a Browna zostawiłyśmy w tyle.
-Kayla, musisz wiedzieć, że panują tutaj pewne reguły których trzeba bardzo ściśle przestrzegać. Jest to sierociniec dla dziewcząt oraz chłopców. Lecz chłopcy mieszkają w oddzielnym budynku. Będziesz mieszkała z kilkoma dziewczynami w pokoju i będziesz chodziła do szkoły którą tutaj organizujemy. Pan Brown jest opiekunem twojej można powiedzieć klasy. No, to jest twój pokój. Zapoznaj się z dziewczynami i rozpakuj się.
Uśmiechnęła się do mnie i odeszła zostawiając mnie przed drzwiami pokoju w którym miałam mieszkać. Powoli nacisnęłam klamkę i weszłam do pomieszczenia. W środku zastałam dwie dziewczyny. Jedną brunetkę i jedną szatynkę. Patrzyły na mnie, a ich wzrok wyrażał wyczekiwanie.
-Ktoś ty?-zapytała brązowowłosa i rzuciła przelotne spojrzenie na moją torbę.
-Jestem Kayla i podobno mam z wami mieszkać-powiedziałam i patrzyłam na ich reakcję.

~Perspektywa Destiny
Spojrzałam na Agnes ze zdumieniem. Faktycznie mówili nam, że będzie z nami mieszkać jakaś dziewczyna, ale inaczej ją sobie wyobrażałam. Myślałam o przerażonej niziutkiej nastolatce która będzie się bała odezwać. Zastała mnie jednak wysoka dziewczyna z pogardą wypisaną na twarzy i cierpieniem w oczach.
-Skoro masz z nami mieszkać to musimy się poznać. Ja jestem Destiny, a to jest Agnes.
-Ja jestem z Madrytu w Hiszpanii, a Destiny z Belfast w Irlandii.
-No a ja jestem z Londynu w Brytanii.
-Każda jest z innego kraju a spotykają się w sierocińcu.
Zaśmiałam się cicho. Podoba mi się to, że nie będziemy z Ag same. Ale jestem pewna, że Kayla nie ma pojęcia o panujących tutaj zasadach. Wzdrygnęłam się na samą myśl. Kayla podeszła do wolnego łóżka i położyła na nim swoją torbę. Patrzyłam na nią w skupieniu. Dziewczyna była dość drobnej budowy, miała długie brązowe włosy i brązowe głębokie oczy przepełnione smutkiem.
-Co się stało, że jesteś tutaj?-zapytałam, a Kayla spojrzała na mnie ze zdumieniem.
-Moja siostra i jej chłopak nie radzili sobie ze mną i po prostu mnie zostawili. Cóż, i tak się jakoś nie dogadywaliśmy.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i wróciła do rozpakowywania torby. W pewnym momencie zauważyłam, że Kayla chowa coś pod poduszkę.
-Nie radzę-uprzedziła Ag.-Brown codziennie sprawdza wszystkie łóżka. Schowaj tam-pokazałapalcem na podłogę. Brązowooka spojrzała na nas ze zdziwieniem. Podeszłam do miejsca w którym znajdowała się obluzowana deska i ją wyjęłam. Nowa wyjęła z pod poduszki nożyczki, żyletkę i bandaże i włożyła je do skrytki. Widać, że faktycznie jej opiekunowie musieli mieć z nią problemy...

Can somebody give me a reason to life?
____________________________

Siema! Specialnie dla was dodaję ten rozdział choć pod trzecim nie było pięciu komentarzy :( No ale mam nadzieję, że chociaż pod tym będzie pięć komentarzy. Zrobicie to dla mnie? Tak ładnie proszę :3
Kiedyś Michaacz :3 teraz Enjoy.