Weszłam po brukowanych schodach do ogromnego budynku który od teraz miał być moim miejscem zamieszkania. Ugh, już wejście nie świadczy nic dobrego. Kobieta poprowadziła mnie do jednego z (jak sądzę) opiekunów i coś mu powiedziała. Mężczyzna skinął głową i zmierzył mnie od stóp do głów.
-Kayla, to pan Brown. Będzie twoim wychowawcą.
Odpłaciłam się mężczyźnie krytycznym spojrzeniem. Ruszyłyśmy dalej a Browna zostawiłyśmy w tyle.
-Kayla, musisz wiedzieć, że panują tutaj pewne reguły których trzeba bardzo ściśle przestrzegać. Jest to sierociniec dla dziewcząt oraz chłopców. Lecz chłopcy mieszkają w oddzielnym budynku. Będziesz mieszkała z kilkoma dziewczynami w pokoju i będziesz chodziła do szkoły którą tutaj organizujemy. Pan Brown jest opiekunem twojej można powiedzieć klasy. No, to jest twój pokój. Zapoznaj się z dziewczynami i rozpakuj się.
Uśmiechnęła się do mnie i odeszła zostawiając mnie przed drzwiami pokoju w którym miałam mieszkać. Powoli nacisnęłam klamkę i weszłam do pomieszczenia. W środku zastałam dwie dziewczyny. Jedną brunetkę i jedną szatynkę. Patrzyły na mnie, a ich wzrok wyrażał wyczekiwanie.
-Ktoś ty?-zapytała brązowowłosa i rzuciła przelotne spojrzenie na moją torbę.
-Jestem Kayla i podobno mam z wami mieszkać-powiedziałam i patrzyłam na ich reakcję.
~Perspektywa Destiny
Spojrzałam na Agnes ze zdumieniem. Faktycznie mówili nam, że będzie z nami mieszkać jakaś dziewczyna, ale inaczej ją sobie wyobrażałam. Myślałam o przerażonej niziutkiej nastolatce która będzie się bała odezwać. Zastała mnie jednak wysoka dziewczyna z pogardą wypisaną na twarzy i cierpieniem w oczach.
-Skoro masz z nami mieszkać to musimy się poznać. Ja jestem Destiny, a to jest Agnes.
-Ja jestem z Madrytu w Hiszpanii, a Destiny z Belfast w Irlandii.
-No a ja jestem z Londynu w Brytanii.
-Każda jest z innego kraju a spotykają się w sierocińcu.
Zaśmiałam się cicho. Podoba mi się to, że nie będziemy z Ag same. Ale jestem pewna, że Kayla nie ma pojęcia o panujących tutaj zasadach. Wzdrygnęłam się na samą myśl. Kayla podeszła do wolnego łóżka i położyła na nim swoją torbę. Patrzyłam na nią w skupieniu. Dziewczyna była dość drobnej budowy, miała długie brązowe włosy i brązowe głębokie oczy przepełnione smutkiem.
-Co się stało, że jesteś tutaj?-zapytałam, a Kayla spojrzała na mnie ze zdumieniem.
-Moja siostra i jej chłopak nie radzili sobie ze mną i po prostu mnie zostawili. Cóż, i tak się jakoś nie dogadywaliśmy.
Dziewczyna wzruszyła ramionami i wróciła do rozpakowywania torby. W pewnym momencie zauważyłam, że Kayla chowa coś pod poduszkę.
-Nie radzę-uprzedziła Ag.-Brown codziennie sprawdza wszystkie łóżka. Schowaj tam-pokazałapalcem na podłogę. Brązowooka spojrzała na nas ze zdziwieniem. Podeszłam do miejsca w którym znajdowała się obluzowana deska i ją wyjęłam. Nowa wyjęła z pod poduszki nożyczki, żyletkę i bandaże i włożyła je do skrytki. Widać, że faktycznie jej opiekunowie musieli mieć z nią problemy...
Can somebody give me a reason to life?
____________________________
Siema! Specialnie dla was dodaję ten rozdział choć pod trzecim nie było pięciu komentarzy :( No ale mam nadzieję, że chociaż pod tym będzie pięć komentarzy. Zrobicie to dla mnie? Tak ładnie proszę :3
Kiedyś Michaacz :3 teraz Enjoy.
jkfgvfhngvjhtngtr *_* świetne :)
OdpowiedzUsuńGenialny *.*
OdpowiedzUsuń